Rok 2025 okazał się dla NFT wyjątkowo brutalny. Dane z Cryptoslam pokazują systematyczny spadek sprzedaży w drugiej połowie roku, a listopad był najsłabszym miesiącem, z obrotem na poziomie zaledwie 320 mln dolarów – aż o 66% mniej niż w styczniowym szczycie. Grudzień wygląda jeszcze gorzej: w pierwszych dziesięciu dniach sprzedaż sięgnęła tylko 73 mln dolarów, co zapowiada najsłabsze zakończenie roku od 2021. Rynek cyfrowych kolekcji wyraźnie wypadł z głównego nurtu hossy 2024–2025 i zniknął z radarów inwestorów.
Skala załamania jest widoczna także w kapitalizacji rynku NFT, która spadła do około 3 mld dolarów z poziomu 17 mld dolarów w 2022 roku, co oznacza ponad 80% przeceny. Od początku 2025 roku kapitalizacja skurczyła się o kolejne 62%. Liczba aktywnych kupujących i sprzedających maleje, a zainteresowanie rynkiem kurczy się niemal wykładniczo. Jednocześnie tylko nieliczne „blue chipy”, takie jak CryptoPunks, Bored Ape Yacht Club czy Infinex Patrons, utrzymały względną wartość, pokazując, że kapitał koncentruje się wyłącznie w najsilniejszych projektach.
Pytanie brzmi, czy 2026 przyniesie odbicie, czy tylko dokończy proces marginalizacji NFT. Historia pokazuje, że rynek cyfrowych kolekcji żyje z nadwyżek kapitału płynących z altcoinów, a te w 2025 roku zawiodły niemal na całej linii. Jeśli jednak w 2026 pojawi się pełnoprawny altseason, NFT mogą zaliczyć spóźniony powrót – nie jako masowa mania spekulacyjna, lecz jako węższy, bardziej dojrzały segment Web3, oparty na użyteczności i silnych markach, a nie na czystym hype.