Ogłoszenie ChatGPT 4o przez OpenAI wywołało lawinę kontrowersji, obejmujących porównania do filmu ,,Her”, odejścia kluczowych badaczy i zarzuty o uciszanie krytyki. Czy OpenAI zdoła odbudować zaufanie i zapewnić etyczny rozwój sztucznej inteligencji?
- Dwóch wybitnych badaczy nagle opuściło firmę Altmana, rzekomo wykazując brak zaangażowania w rozwój superinteligentnej sztucznej inteligencji.
- Pracownicy musieli podpisać ścisłą umowę o zachowaniu poufności, aby zachować swoje udziały, jednym z punktów umowy był zakaz krytyki firmy.
- Odpowiedź Altmana koncentruje się na aspekcie kapitałowym sprawy, stwierdzając, że OpenAI nie odbierze komuś nabytego kapitału, jeśli odmówi podpisania umowy o separacji lub zgody na umowę o niezarządzaniu.
- Greg Brockman, prezes OpenAI, wydał oświadczenie, w którym stwierdził, że firma wymaga ścisłej pętli sprzężenia zwrotnego, dokładnych testów, skrupulatnego myślenia, najwyższej klasy bezpieczeństwa i równowagi między bezpieczeństwem a możliwościami.
- Wniosek z raportu Vox jest niejasny, ale oczekuje się, że będzie on brany pod uwagę w celu ustalenia, czy byli pracownicy mogą teraz wyrażać swoje opinie na temat postępowania firmy w spornych kwestiach.
Technicznie rzecz biorąc, ogłoszenie ChatGPT 4o – ,,o” jak ,,omni”, a nie ,,40″ jak w liczbie – było niesamowite. Jednak dyrektor generalny Sam Altman dokonał nieostrożnego porównania między mówiącą sztuczną inteligencją a ponurym romantycznym filmem ,,Her” z 2013 roku, co wywołało lawinę nieprzychylnych nagłówków. Następnie sytuacja stała się jeszcze bardziej burzliwa, gdy dwóch bardzo utalentowanych badaczy nagle opuściło firmę, co wyglądało, jakby zostali z niej wyrzuceni lub odeszli z powodów etycznych.
Ironię potęgował fakt, że jeden z nich pracował w zespole OpenAI odpowiedzialnym za nadzorowanie przyszłej superinteligentnej sztucznej inteligencji, którą firma mogłaby rozwinąć, i że OpenAI rzekomo wykazała brak zaangażowania w tym obszarze. Później sytuacja firmy stała się jeszcze bardziej niekomfortowa, gdy Vox ujawnił, że aby pracownicy mogli zachować swoje udziały w OpenAI, musieli podpisać ścisłą umowę o zachowaniu poufności, która obejmowała między innymi zakaz krytykowania firmy.
Biorąc pod uwagę, że CEO OpenAI jest obecnie w pełni w trybie kontroli szkód, wydaje się, że ciągła krytyka wszystkiego stała się osobista.
Jak zwykle, Sam Altman przejmuje inicjatywę w odpowiedzi firmy, jednak jak dotąd wydaje się, że celowo koncentruje się na aspekcie kapitałowym sprawy zamiast na zarzucie, że OpenAI ucisza byłych pracowników, którzy mogą mieć zastrzeżenia etyczne do pracy firmy.
,,Nie odbierzemy komuś nabytego kapitału, jeśli odmówi podpisania umowy o separacji lub zgody na umowę o niezarządzaniu, czego nigdy wcześniej nie robiliśmy. Nabyty kapitał to nabyty kapitał, kropka” – stwierdz Altman na X, dawnej platformie Twitter. ,,W naszych poprzednich dokumentach dotyczących wyjścia był zapis o potencjalnym anulowaniu kapitału, chociaż nigdy niczego nie odzyskaliśmy, nigdy nie powinno to być coś, co mieliśmy w jakichkolwiek dokumentach lub komunikacji”.
,,To moja wina i jeden z niewielu przypadków, kiedy byłem naprawdę zażenowany prowadzeniem OpenAI, nie wiedziałem, że to się dzieje, a powinienem” – powiedział. ,,Przez ostatni miesiąc lub dwa pracownicy pracowali nad poprawieniem normalnej dokumentacji odejścia. Każdy poprzedni pracownik, który podpisał jedną z tych nieaktualnych umów, może skontaktować się ze mną, a my również się tym zajmiemy, jeśli są zainteresowani. Szczerze za to przepraszam.”
W międzyczasie Greg Brockman, prezes OpenAI, wydał obszerne oświadczenie w tej sprawie, które zostało zatwierdzone także przez Altmana, jak i przez niego, ale zawarł w nich niewiele informacji.
Padły słowa: ,,Wiemy, że nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie każdego możliwego scenariusza przyszłości. Dlatego wymagamy bardzo ścisłej pętli sprzężenia zwrotnego, dokładnych testów, skrupulatnego myślenia na każdym etapie, najwyższej klasy zabezpieczeń i równowagi między bezpieczeństwem a możliwościami. Będziemy kontynuować badania nad bezpieczeństwem w różnych horyzontach czasowych. Ponadto nadal pracujemy nad projektami związanymi z bezpieczeństwem z wieloma interesariuszami i rządami”.
Ważne jest, aby zauważyć, że żadne z tych twierdzeń nie oddaje właściwie niefinansowego wniosku z raportu Vox: czy Altman i Brockman sugerują, że byli pracownicy mogą teraz wyrażać swoje opinie na temat postępowania firmy w spornych kwestiach? A może po prostu próbują rozproszyć pewne wzburzenie, zanim firma spróbuje uciszyć swoich byłych pracowników, gdy sytuacja się uspokoi?